Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gra pozorów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gra pozorów. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 maja 2017

"Gra pozorów" Joanny Opiat-Bojarskiej, czyli poszukiwań silnej bohaterki kryminałów ciąg dalszy...

J.Opiat-Bojarska, "Gra pozorów", Wydawnictwo Czwarta Strona. 2016.

Jakiś czas temu skarżyłam się, że nie mogę znaleźć dobrego kryminału z rasową główną bohaterką. Kobietą silną, niezależną, kiedy trzeba - bezwzględną, ale zdolną również do delikatności i współczucia. A jako, że pierwsze skrzypce kobietom dają zazwyczaj inne kobiety, postanowiłam zapoznać się z próbką twórczości Joanny Opiat-Bojarskiej. Czy "Gra pozorów" spełniła moje oczekiwania?
Mąż Aleksandry zginął rok temu. Co prawda, ciała nigdy nie odnaleziono, ale nagranie z egzekucji widziała niemal cała Polska. Kobieta myślała, że w życiu jej i dwójki jej dzieci nie ma już miejsca na dalszy ciąg koszmaru. Jednak pewnego dnia budzi się w swoim samochodzie całkowicie zdezorientowana. Po przyjściu do pracy dowiaduje się, że z jej życia zniknął ostatni tydzień. Nie wie, gdzie była. Nie ma pojęcia, co działo się z nią, z jej życiem i z dziećmi. A jakby tej dezorientacji było mało, dostaje anonimowe smsy od człowieka, który sugeruje, że jej mąż nadal żyje i tylko Aleksandra może sprawić, by wrócił do niej cały i zdrowy.
Zapowiada się całkiem ciekawie i przyznaję, że intryga uknuta jest w sposób, wykluczający nudę. Trudno również domyślić się, kto jest sprawcą całego zamieszania i co zaraz spotka główną bohaterkę. Wielkim plusem jest, według mnie, odwzorowanie przez autorkę topografii Poznania. Całkiem niedawno skarżyłam się, że Olga Rudnicka osadzając akcję swojej powieści w tym mieście wymieniła z nazwy tylko jedną ulicę i to w mało prawdopodobnym kontekście. Opiat-Bojarska pokazała, że uwiarygodnienie metropolii w książce wcale nie jest takie trudne. Kiedy pisała o oddziale banku, dokładnie widziałam, który to. Tak samo, jak domyślałam się, gdzie pracuje główna bohaterka i gdzie mieszkają inne postaci pojawiające się w książce. Wystarczyło kilka wskazówek dla czytelnika, by poprzez miejsce, historia zawarta w powieści, stała się nie tylko wiarygodniejsza, ale i niemal namacalna. 
Niestety, nie mogę pisać o "Grze pozorów" w samych superlatywach. Trzeba powiedzieć co nieco o głównej bohaterce, a jest ona, definitywnie, najsłabszym ogniwem powieści. Być może wypada tak słabo, ponieważ reszta postaci jest wykreowana w zróżnicowany i barwny sposób, Albo po prostu jest niesamowicie irytująca. Rozumiem rozpacz po utracie męża, ale nie zdziwiłabym się, gdyby ów małżonek od dawna miał jej dość. Aleksandra jest irytująca i nieodpowiedzialna. Nie radzi sobie z własnymi dziećmi i zaczyna o nie dbać dopiero wtedy, gdy bogata szwagierka stara się je przekupić. Poddaje się wyłącznie emocjom, więc łatwo nią manipulować. Ale najbardziej przerażający w tym wszystkim jest jej egoizm. Czy kobieta, mająca na barkach walkę o dzieci i możliwość uratowania życia ukochanego męża naprawdę powinna znajdować czas na odurzanie się silnymi środkami uspokajającymi? 
Cóż, moje poszukiwania rasowej bohaterki kryminałów po raz kolejny spaliły na panewce. Nie zmienia to jednak faktu, że "Gra pozorów" Joanny Opiat-Bojarskiej to dobrze skonstruowany kryminał, który czyta się z czystą przyjemnością. Powieść wciąga i zaskakuje, nie naginając przy tym zasad realizmu. Ponad to przekonujący opis miasta sprawia, że wydaje nam się, że ta emocjonująca historia ma miejsce tuż obok nas.